„Wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz pracować ani jednego dnia przez całe życie.”

 – Konfucjusz.

Minęło 6 miesięcy mojej pracy jako Wirtualna Asystentka. 6 miesięcy temu otworzyłam swoją pierwszą, własną firmę. Szczerze ? Było to najlepsze 6 miesięcy pracy w mojej karierze zawodowej. Pierwszy raz czuję się spełniona w życiu zawodowym, czuję się doceniana i wydaję mi się, że jestem dobra w tym co robię. Oczywiście, nie wszystkie momenty były kolorowe – miałam kilka chwil zastanowienia nad życiem – ale koniec końców – bilans jest dodatni.

Otwierając swoją działalność strasznie się bałam. Bałam się porażki. Mierzyłam się z czymś całkowicie nowym. Znałam bezpieczeństwo pracy etatowej i korzyści płynące z takiej formy zatrudnienia. Umówmy się, ciężko jest dostać wypowiedzenie z UoP. Mamy benefity w postaci płatnego urlopu, premii, a w przypadku choroby jesteśmy kryci – chorujemy, odpoczywamy, a stała pensja pojawia się co miesiąc na koncie. 

Pandemia zmieniła dużo w moim życiu. Rok temu, w sierpniu, mój narzeczony (a od września 2021 mąż) zaszczepił we mnie ten pomysł. Pomysł własnej firmy i działalności. Wirtualna Asystentka. Brzmi dość abstrakcyjnie. Lubię abstrakcję i po ciężkiej pracy nad sobą – udało się. 

Za mną 6 miesięcy. I wiecie co? Jest całkiem nieźle. Mam wspaniałe klientki i klientów. Mam ogromną satysfakcję z tego co robię. Zarabiam. Nie podam Wam konkretnych kwot – ale wiem już, że na etat nie wrócę. Jeśli wrócę to tylko na takie stanowisko, które sama sobie wybiorę. Bo mogę. Wiem, ile jestem warta. Wiem, ile jestem w stanie przejść, aby osiągnąć dużo. A to jest najważniejsze w tej pracy – mam dużą pewność siebie i dużo samozaparcia. 

term

Mam dla was kilka spostrzeżeń na temat pracy jako Wirtualna Asystentka.

1. Nie jest to praca dla każdego.

No niestety. Prowadzenie swojej działalności (nie tylko jako Wirtualna Asystentka) nie jest dla każdego. Własna firma wymaga pewnych wyrzeczeń i samodyscypliny. To ja, czyli przedsiębiorczyni, jestem swoją szefową, pracowniczką, marketerką, po części księgową (chociaż mam Panie księgowe, które są najlepsze na świecie 🙂 ), organizatorką pracy. To ja muszę wiedzieć ile mam pracy i na ile mogę sobie pozwolić. To ja siedzę wieczorami, a czasem po nocach. To ja muszę być pewna siebie, mieć samodyscyplinę i odwagę do rozmów z klientkami i klientami. Nie każda/y jest na to gotowa/y. Ja to rozumiem. Sama musiałam przepracować dużo rzeczy, aby być dziś taką osobą.

2. Organizacja to podstawa.

Systemy do zarządzania pracą (Trello/Asana) oraz kalendarz (telefon, papier) to najlepsi przyjaciele. Serio. Pod pewnymi względami jestem tradycjonalistką i to, co mam elektronicznie wpisuje w papier. Odczuwam ogromną satysfakcję wykreślania zadań. Bez swojego planera bym umarła. I szczerze polecam planery od Madamy. Kocham planery i kalendarze, ale tylko z tym potrafię się zaprzyjaźnić.

3. Musisz sobie ufać.

O ile wychodzę z założenia, że człowiek nic nie musi, a co najwyżej może to tutaj nie boję się używać tego słowa. Musisz sobie ufać. To jest absolutna podstawa nie tylko prowadzenia działalności, ale i całego życia.

Jeśli Twoja intuicja mówi Ci, że ten klient/klientka jest dla Ciebie nieodpowiednia – rezygnuj. Nikt i nic nie jest warte Twojego zdrowia psychicznego.

4. Szanuj siebie.

Szanuj siebie, swój czas prywatny i swoje zdrowie. Ja przepracowałam dużo rzeczy i mam ogromny szacunek do siebie jak i do swojego zdrowia – zarówno fizycznego jak i psychicznego. Mam trochę problemów z czasem prywatnym, tzn. często swoją pracę kończę później niż powinnam. Pracuję nad tym i idzie mi coraz lepiej.

Mam nadzieję i szczerze sobie tego życzę, że za rok, dwa, trzy będę nadal twierdzić to co twierdzę dzisiaj.

I będę wyżej – bo mogę.